W cieniu Dzieżby, czyli moje spotkania z Danem Simmonsem
Zawsze, kiedy odchodzi jakaś osoba ze świata kultury i sztuki, której twórczość była mi wyjątkowo bliska, ogarnia mnie dziwność. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku Dana Simmonsa – bez wątpienia jednego z moich ulubionych pisarzy. Jego „Hyperion” oraz „Terror” zawsze wspominam z wyjątkowym sentymentem. Zapewne to nie pierwsze wspominki, na które natknęliście się w Internecie, ale dla mnie śmierć pisarza to chwila, w której chciałabym powrócić wspomnieniem do tych książek, jakie zrobiły na mnie największe wrażenie. Jak wspomniałam, są dwie bezapelacyjne królowe, które nie dadzą się zdetronizować. Lecz które z pozostałych powieści wywarły na mnie duże wrażenie? Drood – wciągająca i przewrotna opowieść, inspirowana życiem i twórczością Charlesa Dickensa. Opowieść o podróżach do podziemnego Londynu – tego mrocznego i groteskowego, pełnego majaków i potworów. Co jest jawą, a co snem? Jak zawsze Simmons zachwyca wiernym oddaniem realiów dawnej Anglii oraz budowanym nieśpiesznie nas...









